Tytuł: Rodzice i nauczyciele w procesie wychowawczym


Biber

Współczesny świat a zwłaszcza naukowcy bez duszy zakwestionowali tradycyjną rolę rodziców. Poruszone zostały fundamenty rodzicielstwa. Okazuje się, że do poczęcia człowieka nie jest potrzebny ani ojciec, ani matka co wykazały eksperymenty z klonowaniem.

 

„Czy współcześni rodzice wygrają wojnę jaką toczą z nimi wielcy tego świata ?” – zapytuje w jednym z artykułów dr Krzysztof Wojcieszek. Odpowiadając na pytanie wskazuje drogę ocalenia rodzicielstwa poprzez dogłębną analizę faktycznej roli rodzica, jego działania, jego niezbędności./Remedium, Kwiecień 1999/.

 

Im bardziej kwestionowany jest biologiczny wymiar rodzenia, tym bardziej należy odnajdywać właściwy powód poszanowania rodziców i właściwe rodzenie, kształtowanie nowych ludzi.

 

Człowiek w swej naturze ma stałe zwracanie się ku rodzicom z pytaniami: czy tędy droga, czy dobrze zrobiłem, czy to właściwe?

 

Rodzice są powołani, aby stale i jednoznacznie potwierdzać swoje „Tak” dla dziecka. Bez rodzicielskiego wpływu i akceptacji nie można stać się człowiekiem w pełni. To rodzice są kluczem do prawidłowego rozwiązywania problemów młodych ludzi, są najważniejszymi osobami w życiu swoich dzieci i nikt nie jest w stanie ich zastąpić. Rodzice mają największy wpływ na swoje dzieci. Posiadając tak wielki potencjał wychowawczy w swoich rękach rodzice doznają najdotkliwszych porażek wychowawczych.

 

„ Próbowałem już na wiele sposobów, ale na niego nic nie działa”
„Mój ojciec mnie bił, a ja nie chcę bić dzieci i dlatego mi wchodzą na głowę. Nie wiem jak z nimi postępować, żeby ich nie krzywdzić”.
„ Gdy piłem straciłem szacunek u dzieci. Teraz mnie nie słuchają”
„ Moja córka mnie lekceważy, dla niej liczą się tylko koleżanki”.
Oto niektóre wypowiedzi rodziców wyrażające bezradność i bezsilność wobec własnych dzieci. Wychowywanie dzieci to bardzo trudne zadanie i często rodzice wycofują się z roli rodzicielskiej. W skrajnych przypadkach dziecko jest odrzucane, zaniedbywane. W lżejszych formach rodzice nie dostrzegają problemów które przeżywa dziecko, minimalizują ich problemy. Przyczyn tego zjawiska jest wiele. Przedstawię niektóre z nich:

 

1. Osobiste problemy rodziców

2. Brak wiedzy, umiejętności, dobrych wzorów z dzieciństwa

3. Trudności w określeniu swojej roli i odpowiedzialności wobec dziecka

4. Długotrwały brak satysfakcji i obniżenie poczucia własnej kompetencji w roli rodzica

5. Różne subiektywne przekonania rodziców odnośnie możliwości wywierania wpływu na własne dziecko

 

Osobiste problemy rodziców.

Należą do nich: alkoholizm, współuzależnienie, inne przewlekłe choroby, nierozwiązane problemy emocjonalne z dzieciństwa, kłopoty małżeńskie, brak pieniędzy, pracy.

 

Pochłonięty nimi rodzić nie dostrzega potrzeb dziecka. Dziecko staje się mało ważne, nawet przeszkadzające/ jeszcze ty mi stwarzasz problemy, co tam takie twoje problemy, ja to dopiero mam problemy, nie zawracaj mi głowy/.

 

Brak wiedzy, umiejętności, dobrych wzorów z dzieciństwa.

 

Człowiek uczy się rodzicielstwa we własnej rodzinie. Gdy nie ma w rodzinie dobrych wzorów matka lub ojciec nie chcąc krzywdzić własnego dziecka odcina się od własnych doświadczeń z dzieciństwa. Wpadają w pustką której nie mają czym wypełnić. W sytuacjach problemowych mają poczucie winy lub wina obarczają dziecko.

 

„ Gdy mój syn zaczął się źle zachowywać, najpierw w to nie uwierzyłam. Bardzo go kochałam i myślałam, że to dobry chłopiec. Przestał się uczyć, chodził na wagary. Nie chciałam go karać, bo mój ojciec mnie bił i za to go nienawidziłam. Myślałam, że to moja wina, że jestem złą matką, więc starałam się być dla niego dobra / nie tak jak mój ojciec dla mnie/, kupowałam mu wszystko, starałam się dogodzić. Teraz syn ma kuratora, bo włamał się z kolegami do kiosku. Wiem, że bierze narkotyki. Nie odzywa się do mnie. Już z niego chyba nic nie będzie”.

 

Powyższa wypowiedź jednej z matek uwidacznia pułapkę w którą wpadła. Kochała syna, więc starała się być dla niego dobra, nie taka jak jej ojciec. Gdy syn zachował się źle nie stawiała mu granic, bo dla niej oznaczało to krzywdę i upokorzenie dziecka. Ponieważ problemy narastały czuła się coraz bardziej winna i próbowała to synowi wynagrodzić. Wreszcie zrozpaczona, bezsilna, była gotowa go odrzucić.

 

Trudności w określeniu swojej roli i odpowiedzialności wobec dziecka.

Rodzicom, którzy nie mieli adekwatnych wzorów z dzieciństwa, dotyczących zachowania się w sytuacjach problemowych, trudno jest określić swoja odpowiedzialność. Oczekują oni, że dziecko samo z siebie będzie postępować zgodnie z ich oczekiwaniami. Gdy tak się nie dzieje – źródeł problemu poszukują w jego charakterze, przypinając mu etykietkę, np. mój syn jest leniwy. Zgodnie z tą interpretacją próbują manipulować psychiką dziecka- wpędzają je w poczucie winy lub prowadzą do specjalisty, żeby je „naprawił”.

 

Nie rozumieją, że uczenie go właściwych zachowań, motywowanie do współpracy, wyciąganie konsekwencji z jego złych zachowań- należy do ich rodzicielskich zadań. Często oczekują, że dziecko ograniczy się samo.

 

„Moja córka myśli tylko o sobie. Nic ją nie obchodzi, że mamy mało pieniędzy, ciągle muszę jej kupować nowe, drogie rzeczy. Ja taka nie byłam, widziałam, że rodzicom jest ciężko i o nic nie prosiłam”. Tej kobiecie nawet nie przyszło do głowy, że mogłaby postawić granice żądaniom córki Ponieważ w dzieciństwie sama ograniczała swoje potrzeby, oczekiwała, że córka też tak zrobi.

 

Długotrwały brak satysfakcji i obniżanie poczucia własnej kompetencji w roli rodzica.

Porażki w wychowywaniu, narastanie problemów, pogarszanie się relacji z dzieckiem powodują, że dla wielu rodziców ich rodzicielstwo staje się źródłem cierpień. Rodzice przeżywają:

 

Złość – chciałbym go stłuc
Lęk- co z niego wyrośnie
Wstyd- jestem złym ojcem ,nie sprostałem zadaniu
Poczucie winy- skrzywdziłem je
Rozczarowanie- zawiodłam się na niej
Bezsilność- już nie wiem co robić, nie mam na niego wpływu
Zwątpienie- z niego już nic nie będzie
Poczucie krzywdy- tak ja kocham, a ona mnie rani
Wyczerpanie- już nie mam siły.

 

Ci rodzice często od dawna nie doświadczają satysfakcji ze swojego rodzicielstwa, czują się niekompetentni w tej roli. Często, aby uniknąć dalszych cierpień wycofują się z relacji z dzieckiem np. uciekając w pracę, alkohol. Ulegają złudzeniu, że w ten sposób mogą się ochronić przed poczuciem porażki i bezsilności. Tymczasem dosięga ich „ powracająca fala” – opuszczone dzieci domagając się obecności rodziców nasilają swoje trudne, często destrukcyjne zachowania, wymierzając je przeciwko nim, innym ludziom lub samym sobie.

 

Różne, subiektywne przekonania rodziców odnośnie możliwości wywierania wpływu na własne dziecko.

Niektórzy rodzice nie doceniają możliwości wpływu, jaki daję im więź z dzieckiem. Sądzą, że nie są w stanie konkurować z innymi źródłami wpływów, np. środowiskiem rówieśniczym, reklamą; „ moja córka słucha tylko tego, co mówią koleżanki”, „ dla mojego syna liczą się tylko pieniądze i te wszystkie rzeczy pokazywane w reklamach. Ja nie mam mu nic do zaoferowania”.

 

Czują się z góry przegrani, rezygnują z przekazywania dzieciom swoich wartości, przekonań.

 

Czasami rodzice są przekonani, że istnieją osoby, instytucje, które mogą lub powinny zastąpić ich w wychowaniu dziecka.

 

W świetlicy wychowawczej pewna matka zrobiła pracownikom awanturę, że dziecko nie ma odrobionych lekcji. Wychowawcy zajęli się zaniedbanym dzieckiem, przygarnęli je do świetlicy, nie stawiając jednak matce żadnych wymagań. W rezultacie dziecko przebywało przed południem w szkole, a potem w świetlicy. Matka wyciągnęła słuszne wnioski, że dziecko jest pod opieką tych instytucji. Dlatego, gdy okazało się, że ma kłopoty w szkole, oburzyła się i poszła z pretensjami do wychowawców.

Sądzę, że jest to sprawa warta głębszego rozważenia:

 

- jakie są granice kompetencji rodziców i instytucji uczestniczących w wychowaniu dziecka

- jak powinna wyglądać współpraca tych instytucji z rodzicami

- jak postępować w sytuacji, gdy rodzice częściowo lub całkowicie nie spełniają swojej roli wobec dzieci

- czy zastępować ich w tej roli, czy pomóc im w podjęciu jej

 

Wnioski

1.To złudzenie, że pracując z dzieckiem w instytucji można mu zastąpić rodziców. Rozbudzone uczucia, potrzeby, oczekiwania dziecka może zaspokoić tylko ojciec lub matka.

 

2.Dzieciom nie jest wcale obojętne, kto je wychowuje. Rodzice są najważniejszymi osobami w ich życiu, nawet wtedy, gdy je zaniedbują, odrzucają, krzywdzą. Dziecko wciąż ma nadzieję, że rodzice się zmienią, że pokochają je i zaopiekują się nim.

 

3. Próby zastępowania rodziców przez instytucje doprowadzają do tego, że rodzice jeszcze bardziej się wycofują. Rośnie u nich poczucie bezradności. Instytucje, które przejmują rolę rodziców wobec dzieci, nie nawiązując z nimi współpracy, nie stawiając żadnych wymagań i nie określając granic- przyczyniają się do wzmocnienia postawy rezygnacji u rodziców.

 

4. Rodzice są rodzicami, a nauczyciele nauczycielami. Są to dwie różne role i nie mogą być zamienne, jedni drugich nie mogą zastępować, ale jedni i drudzy muszą ze sobą współpracować. Wysiłki rodziców i nauczycieli dotyczą tego samego, młodego człowieka, który jest synem dla swoich rodziców i uczniem dla swoich nauczycieli.

Połączenie wysiłków i jednolite oddziaływanie tworzy warunki osiągnięcia wspólnego sukcesu wychowawczego.

 



autor: Biber, odwiedzin: 2

 
ilość osób na stronie: 1
ekspercionline.pl należą do grupy Phonesat Sp. z o.o.
Copyright 1998-2012 © Phonesat Sp. z o.o.